Szczygły, “Dar bogatek” i… niekończąca się opowieść [Plamka mazurka]
Dar bogatek. O tym jak słonecznik z bogatką zatoczyły koło Historię pewnych niewdzięcznych bogatek już kiedyś wspominałem. Małe ptaki zignorowały układ. Dałem im chatę (budkę lęgową) a one w zamian za to miały zająć się robalami na moim ogrodzie. Sikory i owszem budkę zajęły… ale robale wybierały sąsiadom! Mimo tego nadal bardzo je lubię. Lubię je nawet za to jak na mnie krzyczą w lesie, pewnie gdy jestem blisko ich gniazd. Jeśli są to bogatki PiSowskiej orientacji, to zapewne wołają za mną “spieprzaj dziadu”. Jeżeli lubią PO to ich głos mówi “dobry człowieku, prosimy cię bardzo, odejdź stąd, zostaw nas w spokoju”. Tak czy siak odchodzę. Nie o tym chcę dzisiaj mówić. Pewnego upalnego dnia szła Surfinia ulicą Oławską. W dłoni trzymała kwiat słonecznika, który w domu musiała reanimować. W pierwszej chwili trochę się zdziwiłem. Słonecznik jako kwiat ozdobny? Ale po chwili przypomniały mi się “Słoneczniki” Van Gogha i przyjąłem […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://blogfrog.pl/index.php/go/NjYyODIw/Szczygly-Dar-bogatek-i-niekonczaca-sie-opowiesc