Mgła jak mleko [Marynarka czyli sceny z zycia zony marynarza]
Wczoraj wieczorem, korzystając z przyjazdu babci, wybraliśmy się do kina. Jak wyjeżdżaliśmy, to była już mgła, ale jak wyszliśmy dobrze po 22, to dopiero się zrobiło mlecznie!Najgorzej było tuż przed zjazdem do naszej miejscowości. Widać było tylko kawałek drogi przed nami i prędkość 40 km/h wydawała mi się zawrotnie prędka. A jak przyszedł czas na skręt z głównej drogi w lewo, to myślałam, że już po nas! Gdyby coś jechało z naprzeciwka, katastrofa murowana. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam…Potem śmiertelnie nas wystraszyła moja mama, która wyszła sobie na papierosa na balkon i czaiła się w kąciku, a nam zdawało się, że to coś złowrogiego czai się w ciemnościach. Wieczór pełen wrażeń - całe szczęście, że nie byliśmy na horrorze, a na komedii :)
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://blogfrog.pl/index.php/go/ODU0MDU0/Mgla-jak-mleko