Adobe i Yahoo testują nowe możliwość reklamy w PDF
A
Blyk, operator MVNO, oferuje młodym brytyjskim klientom bezpłatnie rozmowy i wiadomości tekstowe. W zamian klienci muszą odbierać reklamy.
Użytkownicy w wieku 16 - 24 lat muszą zostać zaproszeni do udziału w przedsięwzięciu. Zakwalifikowani kandydaci otrzymają kartę SIM, która pozwoli na nieodpłatne wysyłanie 217 SMS-ów i wykonanie 43 min. połączeń każdego miesiąca. Po wykorzystaniu pakietu cena za SMS będzie wynosiła 10 pensów (ok. 0,54 zł) i 15 pensów (0,81 zł) za minutę połączenia.
Blyk pozycjonuje się jako operator komórkowy dla młodzieży. Na stronie operatora użytkownicy mogą się zarejestrować i uczestniczyć w życiu społeczności, którą Blyk próbuje stworzyć. Reklamy wysyłane do użytkowników mają być profilowane zgodnie z zainteresowaniami określonymi przy rejestracji przez użytkowników. Interaktywna reklama pozwoli na komunikację z nadawcą reklamy i dzięki temu lepiej trafiać do potencjalnych klientów.
Jak dotychczas ponad 40 firm podpisało porozumienia z operatorem. Wśród nich są min. Acuvue, Adidas, McDonald’s, Colgate, Ford i Sony Ericsson. Maksymalna liczba otrzymanych reklam nie może przekroczyć 6 dziennie, a będą one przesyłane jako SMS-y i MMS-y.
Blyk poinformował o podpisaniu z brytyjskim Orange umowy o MVNO.
Umowa o sprzedaży hurtowej ruchu telekomunikacyjnego wirtualnemu operatorowi ma zezwolić klientom korzystanie z usług głosowych i wysyłania SMS.
Fiński Blyk ma ambicje zostać pan-Europejskim bezpłatnym operatorem telekomunikacyjnym. O planach Blyk informowaliśmy w tej wiadomości. Bezpłatne połączenia z sieci Blyk maja być sponsorowane przez reklamodawców, którzy dzięki identyfikacji klientów Blyk będą mogli trafiać do odpowiedniego targetu z personalizowana reklamą. Reklamą w Blyk zainteresowane są korporacje oferujące usługi i produkty głównie młodym użytkownikom telefonów komórkowych; Coca-Cola, Buena Vista, L’Oreal.
Nowy operator zamierza uruchomić swoje usługi w Wielkiej Brytanii już w okresie nadchodzącego lata.
Przedstawiciele serwisu Facebook deklarują, iż zależy im na tym, by dane, które użytkownicy wprowadzają do serwisu społecznościowego, były przenośne (tzn. by internauci mogli z łatwością dokonywać ich transferu pomiędzy różnymi serwisami).
Fakt, iż Facebook nie umożliwia już dzisiaj przeprowadzenia takiej operacji to “błąd w systemie”, który firma powinna naprawić, stwierdził prezes Facebooka, Mark Zuckerberg, podczas spotkania Web 2.0 w San Francisco. “To dane użytkowników. Chcemy, by były przenośne. To nasz cel” - powiedział podczas konferencji, w czasie której odpowiadał na pytania moderatora i publiczności. Jednak, pytany o termin, w którym użytkownicy zyskają taką możliwość, Zuckerberg powiedział: “Nie wiem”. Pochwalił za to niezależnych developerów, którzy dotychczas stworzyli około 6000 aplikacji dla Facebooka.
Serwis od samego początku postawił na otwartą budowę, dlatego też jego twórcy mogą obserwować, w jakim kierunku się rozwija. Z drugiej jednak strony ta otwartość powoduje, że warunki, na jakich Facebook pozwala rozwijać aplikacje niezależnym developerom, mogą wydawać się nieco surowe. Jednak - jak zapewnia Zuckerberg - jego serwis nie jest zainteresowany “przejmowaniem” popularnych aplikacji i rozwijaniem ich na własną rękę. “Nie byłoby to dla nas dobre” - powiedział prezes.
Facebook otworzył się na zewnętrznych developerów w maju bieżącego roku. Obecnie serwis posiada duży zestaw przydatnych, dobrze konstruowanych narzędzi i dzieli się zyskami z ich twórcami. Nie przeszkodziły w tym dość surowe zapisy w regulaminie, których muszą przestrzegać developerzy (dotychczas nie skarżą się oni na współpracę z Facebookiem). Mimo dobrze układającej się współpracy, serwis musiał zablokować kilka narzędzi. Zostały one stworzone bowiem w celach autopromocyjnych i zamęczały użytkowników e-mailami oraz komunikatami wyświetlanymi podczas korzystania z Facebooka.
Zuckerberg uważa, że minie jeszcze wiele lat, zanim jego serwis osiągnie pełną dojrzałość. Do tej pory firma będzie musiała ciężko pracować nad udoskonalaniem swojego produktu. Nie chciał jednak odnieść się do pogłosek, iż Facebook finalizuje właśnie rozmowy z wielką firmą (Google? Microsoft?), która ma zainwestować w serwis.
Na pytanie o sytuacją finansową firmy, Zuckerberg odpowiedział, że jest ona bardzo dobra. W ciągu najbliższego roku liczba zatrudnionych osób ma wzrosnąć z 300 do 700. Większość nowo zatrudnionych to osoby polecane przez obecnych pracowników.
Zuckerberga pytano też, czy jego serwis ma zamiar zatrudnić doświadczonego prezesa, podobnie jak robi to wiele nowo powstałych firm. Właściciel Facebooka odpowiedział, że w tej chwili jego celem jest “tworzenie bardzo dobrego zespołu”, a na rynku nie ma zbyt wielu osób, które miałyby doświadczenie w zarządzaniu serwisami społecznościowymi. Obecny prezes Facebooka zasugerował również, że firma może stworzyć własną platformę reklamową, ale odmówił podania jakichkolwiek szczegółów.
Zuckerberga pytano również o śledztwa, które prowadzi kilku prokuratorów. Dotyczą one zawartości serwisu oraz obecności przestępców seksualnych wśród jego użytkowników. Zuckerberg odpowiedział, że użytkownicy mają bardzo szczegółową kontrolę nad tym, jakie dane, w jaki sposób i z kim wymieniają. Przyznał jednak, że nie zna szczegółów polityki swojej firmy wobec śledztw.
Facebook powstał w 2004 roku. Jeszcze w grudniu 2006 posiadał 12 milionów użytkowników. Obecnie jest ich 47 milionów, a połowa z nich zagląda do serwisu codziennie.