A w Krakowie [Cud miłości]
Zdecydowanie nie pada deszcz. Za to poruszanie się po Krakowie na elektrycznym wózku graniczy między kaskaderką a cudem…. Całe szczęście mieszkam w Warszawie, która co prawda nie jest idealna, ale da się w niej funkcjonować. I wbrew pozorom nie jest droga. Do Krakowa dotarliśmy bez problemu, gorzej było gdy próbowaliśmy spacerem przejść Stare Miasto by dojść do Galerii Krakowskiej. W drodze powrotnej mieliśmy wątpliwą przyjemność zetknąć się z taksówkarzem, który nie chciał nas zawieść do mieszkania, w którym się zatrzymaliśmy. Stwierdził, że mu się to nie opłaca, bo to tylko cztery kilometry, a jadąc na lotnisko zarobi więcej…Mimo drobnych perypetii czwartkowych, piątek należy zaliczyć do udanych. Po śniadaniu pojechaliśmy, nauczeni dniem poprzednim, autobusem do Kazimierza. Trwa tam “Festiwal Kultury Żydowskiej”. Po raz trzeci mieliśmy okazję wczucia się w niesamowitą atmosferę tego miejsca. Płyta upamiętniająca ofiary Holocaustu na synagodze Remuh. Ulica Szeroka, na której już dziś odbędzie się koncert “SHALOM […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://blogfrog.pl/index.php/go/MjY3MjM5MA::/A-w-Krakowie